13 sie 2009

Ulica Szczygla


Mur przy ogrodach SARP.



Widok na Pałac Ostrogskich.



Schody w kierunku ogrodów SARP.



Brama, wieńcząca ulicę Szczyglą.



Widok w kierunku centrum; po prawej Akademia Muzyczna.


Fotoreportaż, przedstawiający ulicę Szczyglą i jej okolice, zamieściła "Stolica" w roku 1966. Zdjęcia współczesne pochodzą z 2009 r.

3 komentarze:

  1. Dziekuje za zdjecia ulicy Szczyglej. Jako dziecko mieszkalam na ulicy Okolnik. W tym czasie przy ulicy Szczyglej staly dwie kamienice. Jedna (w ktorej mieszkalam z Rodzicami i siostra), b. zrujnowana w czasie wojny, odwrocona do Szczyglej "plecami", wejscie bylo od Okolnik i druga z brama od ulicy Szczyglej. Zima ulica Szczygla , ktora wlasciwie nie byla ulica, a raczej droga do tej jedynej kamienicy, byla doskonala zjezdzalnia na sankach. Hamowalo sie smoistnie na bramie klasztoru, ktora widac na zdjeciu. Dom w ktorym mieszkalam posiadal jasne , szerokie marmurowe schody. Posrodku klatki schodowej znajdowala sie unieruchomiona winda , ktora mnie fascynowala, bo widac bylo tylko metalowa obudowe (wlasciwie szyb). Nie wiem jak sie taki typ windy nazywa, pozniej widywalam takie w zagranicznych filmach. Bylam w pierwszej klasie szkoly podstawowej (1963r), jak musielismy sie wyprowadzic, bo dom zostal przeznaczony do rozbiorki. Pamietam, ze choc mielismy balkon , nie wolno nam bylo z siostra nan wychodzic, bo jak tlumaczyla mama , mogl sie pod nami zarwac. W kamienicy na Szczczyglej mieszkala jakas moja kolezanka, nie pamietam juz nawet jej imienia, ktora odwiedzalam i podobaly mi sie u niej w mieszkaniu drzwi , ktore byly biale i wysokie, z trudem siegalam klamki. Dzis rozumiem , ze zachowaly sie oryginalne sprzed wojny. Wiem , ze w naszym domu na kazdym pietrze byl rozny rozklad mieszkan, poniewaz, po wojnie jego mieszkancy za wlasne srodki odremontowali co sie dalo odremontowac, byle miec mieszkanie. Do okien jednego z pokoi zagladal ogromny kasztan, w ktorym zamieszkaly nietoperze. Jeden z nich przestraszyl mnie pewnego razu smiertelnie, kiedy nieoczekiwanie dla niego zapalilam wieczore w pokoju swiatlo. Pewnie przerazil sie rownie mocno jak ja , bo stanelismy wobec siebie "oko w oko". Bylo to moje pierwsze spotkanie z nietoperzem i nie umialam opowiedziec mamie co takiego strasznego wlasciwie zobaczylam. Kilka lat pozniej kasztan zniknal. Pamietam tez , ze jako dziecko bawilam sie z innymi dziecmi w zaroslach na skarpie schodzacej do klasztoru Szarytek przy Tamce. Do dzis zapach dzikiego bzu, kojarzy mi sie ze wczesnym dziecinstwem. Przy Szczyglej ,po stronie domu w ktorym mieszkalam staly tez jakies baraki. Pamietam, ze jeszcze w wieku przedszkolnym , mimo, ze barak byl ogrodzony siatka (o ile pamietam), zakradlam sie tam z innymi dziecmi, zeby zobaczyc co sie tam znajduje. Wtedy po raz pierwszy uslyszalam slowo labolatorium, albo chemia. Jakos to tak zapamietalam.Jeszcze na krotko przed wyprowadzka pamietam, ze ciezko bylo mi wieczorem zasypiac, przy akopaniamencie muzyki pochodzacej z roznych instumentow, z sal nowowybudowanej szkoly muzycznej. Jestem ciekawa, czy po przeczytaniu mojego opisu ulicy (z perspektywy malego dziecka), spotkam podobny opis na tej stronie? Byloby mi milo wrocic do wspomnien z tamych czasow zwiazanych z ta ulica , a takze okolica. Przed wielu laty w jakims albumie o Warszawie sprzed II wojny swiatowej spotkalam zdjecie ulicy Sczczyglej, ale pozniej nie potrafilam do niego wrocic. Ostatnio znow odnalazlam zdjecie ulicy, ale nie bylo to to samo zdjecie , tak mi sie przynajmniej wydaje. Jesli znajdzie sie zainteresowany obejrzeniem tego ostatniego zdjecia podam tytul albumu. Dzis nie jestem pewna w ktorym notatniku zanotowalam tytul ksiazki,w ktorej znalazlam to zdjecie. Pozdrawiam bylych mieszkancow mojej kamienicy i bylych mieszkancow z ulicy Szczyglej. Bogumila.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawa relacja (tak fotograficzna, jak i w komentarzu), w życiu bym nie pomyślał, że tak długo po wojnie ostała się jeszcze jakakolwiek kamienica na Szczyglej, pozdrawiam, mieszkaniec Kopernika 4.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pamiętam schody prowadzące od ul.Szczyglej w górę ...do Okólnik.Wspaniałe kamienne schody,szerokie, z granitu i bazaltu,przedwojenne.(Dzisiaj w tym miejscu też są schody,z wszechobecnej kostki betonowej)Komu one(schody)przeszkadzały?Chodziłem a raczej prowadzano mnie tymi schodami do przedszkola na Tamkę które prowadziły siostry zakonne.Pamiętam wiele szczegółów z okolicy...Pozdrawiam byłych mieszkańców tamtych lat,Szczyglej,Okólnik, Kopernika i okolic,Arts56

    OdpowiedzUsuń